Bladym świtem, czyli o 7.45 udało się z niemalym trudem zwlec Misionka z łóżeczka. Po wcześniejszych 15 minutowych próbach rzecz jasna. Po chwili z toalety dobiegł młody prężny głosik: "chwała na wysokości..." A zaraz potem, w trakcie ubierania Mycha pyta:
- Na dachu, tak?
- Co na dachu, Kochanie?
- No na wysokości, czyli na dachu!?
- A, chwała, tak? nie, nie na dachu.... w niebie.
- A, to ona nie żyje.
- Nie żyje?
- No jak jest w niebie, to nie żyje.
- .... no nie bardzo, tak to jest z ludźmi...
- Jak jest w niebie - to nie żyje!
I dyskutuj tu... Pięciolatek swoje wie!